Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie III. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 sierpnia 2013

Opowiadanie III, Rozdział IV "Koniec z piratami!"



-Wracamy do portu!- krzyknął Killian, wychodząc spod pokładu. Wszyscy ucieszyli się, widząc swego kapitana. Mężczyzna podszedł do steru, gdzie stała Sophia i chwycił ją za ramię.- Dziękuję, że mnie zastąpiłaś.
-Nie miałam wyboru.- odparła, spoglądając na morze.- Ten hak to jakiś żart?
-To tylko prezent od…
-… Nikki. Wiem, od kogo go dostałeś. Zaczynam się martwić tym, że cały czas kręci się wokół ciebie. Czy to nie dziwne, że jest zawsze tam, gdzie ty? Ona coś szykuje. Wiem to!
Kobieta odeszła i udała się do swojej kajuty. Po drodze, minęła pokój, który zajmowała Nikki. Drzwi były otwarte, więc rudowłosa weszła do środka.
-Nie myśl, że osiągniesz swój cel.- powiedziała Sophia, opierając się o framugę.- Nie dopuszczę do tego.
-Nie wiem, o czym mówisz.- Nikki odwróciła się do kobiety i odłożyła swoją torbę na łóżko.
-Skończ z tym! Planujesz coś, lecz nie wiem dokładnie co. Zdobyłaś już zaufanie Killiana, lecz zapomnij, że ze mną ci się to uda.- podeszła do dziewczyny i zaczęła mówić szeptem.- Wiem, co zaszło między wami, dziś rano. Dotknij go jeszcze raz, a skończysz jako pożywienie dla rekinów, zrozumiałaś? On jest mój! Zawsze byliśmy razem!
Nikki uśmiechnęła się szyderczo i położyła dłoń na ramieniu rudowłosej kobiety.
-Nie zadzieraj ze mną. To co planuję, nijak ma się do ciebie, Sophio. A teraz wyjdź z mojej kajuty!- krzyknęła.
Sophia zrobiła tak, jak powiedziała Nikki. Przez następne kilka dni, nie odzywały się do siebie, lecz złodziejka przeczuwała, że kochanka kapitana szykuje dla niej jakąś niespodziankę.
Kolejny dzień okazał się dla Nikki bardzo zaskakujący. Aż trzy razy otarła się o śmierć. Pierwsza sytuacja miała miejsce wczesnym rankiem, kiedy to Nikki wyszła na górny pokład. W ostatniej chwili, zauważyła, że pozioma belka na maszcie, obraca się w jej kierunku i kucnęła, unikając, tym samym, zepchnięcia do morza. Kolejny przypadek dotyczył trucizny w wodzie, która znajdowała się w pokoju złodziejki. Nikki wyczuła po zapachu, że w butelce znajduje się jakaś dodatkowa substancja. Ostatnia okoliczność zagrożenia życia dziewczyny miała miejsce w zbrojowni. Ktoś zakradł się, od tyłu, do dziewczyny i próbował dźgnąć ją sztyletem, lecz Nikki zdołała wyjść z tego cało. Niestety, było zbyt ciemno, aby mogła zobaczyć twarz przeciwnika, jednak domyślała się, kto mógł za tym wszystkim stać.
Następnego dnia, gdy zaczęło świtać, Nikki udała się na górny pokład i podeszła do Sophii, stojącej za sterem.
-Nie tak łatwo mnie zabić.- zaczęła Nikki, uśmiechając się do siebie.- Wiem, że to ty jesteś odpowiedzialna, za te wszystkie sytuacje, które mnie wczoraj spotkały.
-Masz na to jakiś dowód?- odezwała się Sophia, cały czas wpatrując się w morze.
-Oczywiście, że nie. Od początku wiedziałam, że nie jesteś tak głupia jak reszta. Zdołałaś zatrzeć wszystkie ślady, więc jedyne co ci mogę powiedzieć, to jest to, że wygrałaś.
Sophia spojrzała ze zdziwieniem na Nikki.
-Co? Chyba się przesłyszałam.
-Nie. Dziś odejdę na zawsze.
-Jesteśmy na środku morza. Do portu dobijemy za dwa dni. Jak chcesz stąd uciec?
Złodziejka nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż cały statek zatrząsł się. Sophia opadła na podłogę i, gdy wstała, rozejrzała się dookoła.
-Uderzyliśmy w coś?- zapytała Nikki.
-Nie. To nasza stała trasa. Nie ma tu żadnych wystających skał lub raf.
W tym samym momencie, Jones, który wyglądał za burtę, zauważył wielki cień na wodzie, który poruszał się w pobliżu statku.
-Tam coś jest!- krzyknął i odsunął się od barierki. Po chwili, ogromna macka wyłoniła się z wody i uderzyła w statek, niszcząc, tym samym, główny maszt.
-Przygotować armaty!- Killian wyłonił się spod pokładu i spojrzał na dwie dziewczyny stojące obok steru.- Trzeba to będzie załatwić harpunem! Zajmij się tym, Sophio!
-Oczywiście!- odkrzyknęła kobieta i, razem z Nikki, wbiegła do niewielkiego pomieszczenia, w którym znajdowała się wielka skrzynia.
-Weźmiemy ich kilka i załadujemy do działa, na dziobie statku.- powiedziała Sophia i razem ze złodziejką, zaczęła przygotowywać się do ataku.
Kiedy dziewczyny były zajęte swoimi obowiązkami, kapitan wraz z Jonesem zaczęli przyglądać się wodzie oraz stworzeniu, które pływało pod ich statkiem.
-Oddala się.- zauważył Jones i uśmiechnął się. Jednak radość była przedwczesna, zwierzę zatrzymało się i zaczęło płynąć w kierunku statku.
-Schyl się!- krzyknął Killian, padając na ziemię. Potwór znów uderzył w statek, łamiąc drugi maszt, który spadł prosto na Jonesa.
Kapitan spojrzał na martwego członka załogi i odwrócił się, w kierunku dzioba statku, gdzie Nikki i Sophia zakładały harpun na działo.
-Szybciej!- krzyknął w ich kierunku i wbiegł pod pokład, gdzie udał się do swojej kajuty.
Wszędzie latały strzały oraz bełty, wystrzeliwane przez resztę członków załogi. Nic to jednak nie dawało. Kilka razy udało się trafić stworzenie w macki, za pomocą armaty, co spowodowało, jeszcze większą agresję potwora.
-Giń.- powiedziała cicho Sophia i wystrzeliła harpun, prosto w ciało stworzenia.
Bestia zawyła i schowała się pod wodą. Wszyscy ucichli i zaczęli rozglądać się dookoła.
-Nie żyje?- zapytał się ktoś z załogi.- Jesteśmy bezpieczni?
-Wygląda na to, że tak.- Sophia uśmiechnęła się tryumfalnie i spojrzała na Nikki.- Teraz mogę zająć się tobą.
Rudowłosa kobieta chwyciła za leżący na podłodze kolejny harpun i wycelowała nim w złodziejkę.
-Miałaś rację. Dziś znikniesz z tego statku. Żegnaj, Nikki.- zamachnęła się bronią i gdy miała rzucić, z wody wyłoniła się macka potwora i uderzyła w Sophię, która prawie spadła za burtę. Zdążyła przytrzymać się kawałka zniszczonej barierki i zaczęła wołać o pomoc. Nikt nie zbliżył się do kobiety, poza Nikki.
-Pomóż mi. Dłużej tak nie wytrzymam.
Złodziejka stała nad Sophią i zaczęła uśmiechać się tajemniczo. Nie odpowiedziała na prośbę kobiety.
-A jednak mogę mieć to, czego chcę. Do zobaczenia w lepszym życiu.- odparła i nadepnęła butem na dłoń Sophii, która po chwili spadła wprost do morza.
Złodziejka, przez krótką chwilę, wpatrywała się w tonącą kobietę i odwróciła się do załogi walczącej z potworem.
-Nie mają szans.- pomyślała.- Ten statek pójdzie na dno.
Nikki podbiegła do wejścia prowadzącego pod pokład i weszła do środka. Kierując się do kajuty kapitana, statek zatrząsł się, a dziewczyna upadła na podłogę. Z pokoju naprzeciwko, ktoś zaczął wzywać pomoc.
Kiedy Nikki znalazła się w pomieszczeniu, ujrzała Killiana przyciśniętego do ściany, przez masywną belkę. Złodziejka podbiegła do mężczyzny i zaczęła odciągać belkę, lecz nie miała wystarczająco dużo siły, aby tego dokonać.
-Nie dam rady!- krzyknęła i postanowiła rozejrzeć się za czymś, co mogłoby pomóc uwolnić kapitana.
W pewnym momencie, spojrzała na złotą lampę oliwną, którą zabrali z jaskini na wyspie. Dziewczyna uśmiechnęła się i zaczęła się do niej zbliżać. Killian zauważył zainteresowanie przedmiotem przez Nikki.
-To nam nie pomoże!- odparł.- To tylko legendy! Żaden duch nie mieszka wewnątrz tej lampy!
Złodziejka zaśmiała się ponownie.
-A skąd ten pomysł, że ci pomogę? Mam to, czego chciałam.
-Co? O czym ty mówisz?
-Trzeba było posłuchać Sophii.- Nikki sięgnęła po przedmiot i schowała go do torby.- Ona jako jedyna coś podejrzewała.
-Oszukałaś nas? Ale dlaczego? I po co ci ta lampa?- Killian próbował uwolnić się, jednak nie udawało mu się to. Potwór po raz kolejny uderzył w statek, przez co w kajucie pojawił się niewielki otwór, przez który zaczęła wpływać woda.
-Jestem złodziejką, zapomniałeś? Myślałeś, że nasze spotkanie było przypadkowe.- Nikki nachyliła się nad kapitanem.- Od samego początku byłam nastawiona na ten skarb. Mój przyjaciel miał wiele problemów ze zdobyciem jakiejkolwiek wskazówki, lecz gdy dowiedział się, że masz trop, postanowił wysłać mnie.
-Chyba zapomniałaś o czymś. Statek tonie i nie ma stąd żadnej ucieczki. Zginiesz razem z nami.
Nikki po raz kolejny zaśmiała się.
-I tu się zdziwisz.- dziewczyna podeszła do stolika, na którym leżało kilka kartek i chwyciła jedną z nich.- Zapewne wiesz, co to jest. Zwój teleportacyjny na pustynię Varant. Nie powinieneś trzymać go na wierzchu.
Złodziejka rozłożyła zwój i zaczęła czytać zaklęcie. Jasna poświata pojawiła się wokół niej, aż całkowicie ją zasłoniła.
-Żegnaj, Kilian.- powiedziała na koniec i rozpłynęła się w powietrzu.
W tym samym czasie, potwór objął mackami cały statek i zaczął wciągać go pod wodę. Po kilkunastu sekundach, jednostka wraz z całą załogą zatonęła.
W bliżej nieokreślonym miejscu na pustyni Varant, pojawiło się jasne światło, które przeniosło tu Nikki. Dziewczyna opadła na piasek i, po chwili podniosła się, otrzepując swój strój.
-Nie cierpię teleportacji!- powiedziała do siebie i rozejrzała się wokoło. Nigdzie nie było widać żadnego miasta, wioski lub jakiegokolwiek śladu człowieka. Nikki nie miała wyboru, musiała zaryzykować i pójść przed siebie, z nadzieją, że natknie się na kogoś.
Po kilkugodzinnej wędrówce, której towarzyszyło gorące słońce, złodziejka opadła z sił. Znajdowała się na drodze, prowadzącej z Bragi do Mora Sul. Leżała tam, wpatrując się w bezchmurne niebo. Nie miała już wody przy sobie.
-Nie sądziłam, że tak skończy największa złodziejka na kontynencie.- pomyślała.
W pewnym momencie, usłyszała tętent kopyt i spojrzała w kierunku, z którego dobywał się dźwięk.
Na koniach, podróżowała dwójka mężczyzn. Nikki nie widziała dokładnie ich twarzy, lecz gdy zbliżyli się do niej wystarczająco blisko, jeden z nich zwrócił się do towarzysza.
-Czy ja dobrze widzę? Czy to…
-Nikki? Tak.- odparł mężczyzna o długich, jasnych włosach. Zeskoczył z konia i podbiegł do dziewczyny, podając jej butelkę wody.- Nie sądziłem, że spotkamy się w takich okolicznościach.
Złodziejka wypiła praktycznie całą zawartość butelki i spojrzała na mężczyzn.
-Bane i Vanilor.- powiedziała, po czym zwróciła się do Bane’a.- Spodziewałeś się, że znów zobaczymy się w więzieniu? O nie! Po tych wszystkich naszych wspólnych wyprawach, nie tak łatwo mnie złapać. Jestem dużo lepsza w swoim fachu.
Mężczyzna uśmiechnął się i pomógł wstać przyjaciółce.
-Możemy wiedzieć, co robiłaś w tych stronach?- głos zabrał Vanilor.
-Chodziłam po grobowcach, świątyniach i tym podobne. Ogólnie mówiąc, robiłam to co zawsze.
-Nie wyglądasz najlepiej, Nikki.- zwrócił się do dziewczyny Bane.- Musisz być bardzo zmęczona. Dokąd zmierzasz?
-Muszę dostać się do Bragi. Mój przyjaciel ma swój obóz niedaleko tej mieściny.
-A więc zabierzemy cię tam.- odparł Vanilor, a Bane pomógł złodziejce wejść na swojego wierzchowca.
-Długa droga przed nami, więc trzymaj się mocno.- dodał z uśmiechem Bane i razem ruszyli w kierunku miasteczka.
Po kilku godzinach jazdy, dotarli na miejsce. Dziewczyna zeskoczyła z konia i spojrzała na mężczyzn.
-Dziękuję wam za pomoc. Mam nadzieję, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie.- mówiąc to, cały czas przyglądała się Bane’owi.- Żegnajcie.- odwróciła się i ruszyła przed siebie, zostawiając współtowarzyszy w mieście.
Podróż do obozu zaprzyjaźnionego koczownika trwała pół godziny. Amur wyszedł ze swojego namiotu i uścisnął Nikki.
-Zacząłem się trochę martwić.- powiedział.- Myślałem, że zajmie ci to mniej czasu. Masz ją?
-Czy ja cię kiedykolwiek zawiodłam, Amurze?- złodziejka wyciągnęła z torby złotą lampę i podała ją przyjacielowi.- Czyżby to kolejny element twojej wielkiej kolekcji?
-Tak.- odpowiedział, wpatrując się w piękno przedmiotu, który otrzymał.- Nie martw się. Został jeszcze tylko jeden, ale nie mam o nim żadnych informacji. Nie będę ci teraz zawracał tym głowy, więc idź i odpocznij po skończonej pracy.
Nikki pozostała w obozie koczowników jeszcze przez kilka dni. Od tej pory, wędrowała po całym kontynencie i przeżywała przygody, razem z przyjaciółmi, których miała okazję spotkać kiedyś w Ishtar.
Dwa i pół roku po pirackiej wyprawie Nikki, Amur odnalazł wskazówkę na temat ostatniego przedmiotu, którego potrzebował. Natychmiast wezwał, do siebie, jednego ze swoich doradców.
-Mam to, czego chciałem.- powiedział stanowczo.- Sprowadźcie tu Nikki. Tylko ona będzie w stanie to zdobyć.
-Oczywiście, mój panie.- odparł starczy mężczyzna.- Mogę dowiedzieć się, dokąd zaprowadzi ją twoja wskazówka?
Amur rozwinął zwój i pokazał go doradcy. Na papierze widniała nazwa „Śnięta Pirania”.

wtorek, 30 lipca 2013

Opowiadanie III, Rozdział III "Hak"


Grupa przemierzała gąszcz, okalający górę. Było gorąco i parno, mimo to nie przeszkodziło im to w wędrówce. Po kilkunastu minutach, znaleźli się na miejscu. W skale, znajdowały się kamienne drzwi, na których widniał napis w obcym języku. Nikki, Sophia i Killian przyjrzeli się mu dokładnie.
-Znacie ten język?- zapytała złodziejka, spoglądając na kapitana i jego rudą znajomą.
-Zetknęłam się kiedyś z nim.- odparła Sophia i podeszła bliżej.- Znam tylko kilka prostych znaków, ale nie będę miała problemu z tłumaczeniem. To prosty język, używany przez prosty lud.
W czasie, gdy kobieta odczytywała napis, Nikki i Killian zaczęli krótką pogawędkę.
-Wiesz, co tam będzie? W środku?- zapytała dziewczyna.
-Coś, czego szukam od dawna.- mężczyzna uśmiechnął się do złodziejki.
-Czyli, co dokładnie?
-Zobaczysz, gdy to zdobędziemy.
-Jaki ty tajemniczy.- Nikki odwzajemniła uśmiech i zaczęła bawić się swoimi włosami.- Tak właściwie, to co będę musiała tam zrobić?
-Według notatek, jakie udało mi się zebrać, w środku jest pewien mechanizm, który strzeże skarbu. Mam nadzieję, że go rozbroisz.
Nikki zaśmiała się i podeszła do kapitana, kładąc swoją dłoń na jego piersi.
-Żadna pułapka, nie oprze się mnie.- mówiła to wpatrując się prosto w oczy Killiana. Uwodziła go.- Rozbroję każdą.
-Chyba już wiem, co to zna…- Sophia odwróciła się do reszty i, gdy zauważyła, że Nikki próbuje uwieść mężczyznę, natychmiast im przeszkodziła.- Mówię do was! Rozszyfrowałam już to.
-Świetnie.- odparł kapitan.- Więc jak możemy tam wejść?
-Napis głosi: „Zębacz, ścierwojad, wilk- tak otworzysz wrota.” Nie wiem tylko jak należy to rozumieć.
Killian i reszta załogi zaczęli zastanawiać się nad zagadką. Minęły aż dwie godziny, gdy ktoś domyślił się, o co chodzi. To była Nikki.
-Wiem!- krzyknęła, wstając z głazu, na którym siedziała.- Killianie, potrzebny jest mi kieł wilka i dziób ścierwojada. Moglibyście zdobyć je jakoś.
-Oczywiście.- odpowiedział kapitan.- Ale wytłumacz nam, co zamierzasz zrobić?
-Niedługo zobaczycie.- dziewczyna wyciągnęła z torby glinianą miskę i włożyła do niej pazur zębacza, który zaczęła rozcierać na pył.- Na co jeszcze czekacie? Ruszajcie się.- mężczyźni zniknęli w przeciągu kilku sekund. Pod skałą, pozostała tylko Nikki, Sophia i dwóch członków załogi.
-Jestem do czegoś potrzebna?- zapytała rudowłosa kobieta.
-Rozpal ognisko.- odpowiedziała złodziejka i dalej ucierała pazur.
Po kilkunastu minutach, Killian powrócił wraz z załogą oraz zdobyczami.
-Doskonale!- odezwała się Nikki.- A teraz bierzcie kamienie i ucierajcie to, co przynieśliście. Musimy otrzymać idealny pył!- dodała. Gdy wszystko było już gotowe, dziewczyna zebrała cały pył do jednego kociołka, który napełniła wywarem z roślin i umieściła go nad ogniskiem. Wraz z wyparowaniem wody, pył był już suchy, więc Nikki umieściła go w swojej dłoni i podeszła do miejsca, gdzie było wejście do jaskini. Otworzyła dłoń i dmuchnęła tak, aby pył znalazł się na skale. Po chwili, wszyscy ujrzeli świecący zarys drzwi, które natychmiast się otworzyły.
-Skąd wiedziałaś, że to pomoże?- zapytał Killian, spoglądając na złodziejkę.
-Podstawowy przepis na proszek, ukazujący to, co niewidoczne.- odpowiedziała z dumą.- Ostatnio przygotowywałam go, gdy uczyłam się podstaw alchemii.
-Daruj sobie te opowieści!- wtrąciła się Sophia i podeszła bliżej wejścia do jaskini.- Kto wie, ile czasu pozostanie to otwarte. Musimy się śpieszyć.
Jones zapalił pochodnie i rozdał je wszystkim, którzy weszli do środka. Znaleźli się w długim korytarzu, który prowadził do niewielkiego pomieszczenia, w którym znajdował ogromny posąg. Ów posąg przedstawiał jakieś nieznane bóstwo, które trzymało w dłoniach tacę, na której znajdował się pewien złoty przedmiot. Niestety, ale załoga nie mogła, tak łatwo, zdobyć upragnionego skarbu. Pomieszczenie było oddzielone, od korytarza, kratami, a tuż obok znajdował się mechanizm, odpowiedzialny za nie.
-Poradzisz sobie z tym?- Killian zwrócił się do, stojącej za nim, Nikki.
-Nie widzę problemów. Muszę tylko dokładniej się przyjrzeć.- dziewczyna podeszła do mechanizmu i zaczęła go oglądać.
Po kilku minutach badania, złodziejka spojrzała na swoich towarzyszy i powiedziała:
-Tutaj czegoś brakuje.- wskazała na wgłębienie, obok dużego koła zębatego.- Prawdopodobnie to sprawi, że kraty podniosą się.
Kapitan uśmiechną się i wyciągnął z kieszeni klejnot, który podał Nikki.
-Zapewne tego potrzebujesz.- powiedział.- Myślałaś, że zorganizowałem tą wyprawę bez wcześniejszego przygotowania się? Przez sześć miesięcy zbierałem informacje na temat tej wyspy i doprowadziło mnie to do tego klejnotu.
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i włożyła klejnot w puste miejsce. Mechanizm drgnął, a kraty zaczęły powoli podnosić się.
-Zapraszam.- wykonała ruch dłonią w kierunku Killiana.
Mężczyzna wbiegł do pomieszczenia i sięgnął po złoty obiekt. Uśmiechnął się do siebie i schował przedmiot do torby.
-Możemy wracać.- zwrócił się do reszty.- Mamy to, czego szuka…
W tym momencie, góra zaczęła się trząść, a posąg, znajdujący się w pomieszczeniu, runął na podłogę.
-Co się dzieje?- zapytała przerażona Sophia, trzymając się ściany.- Killian, uciekaj stamtąd!- krzyknęła, gdy zauważyła, że kraty zaczęły, z powrotem, opadać.
Kapitan, pośród porozwalanych kamieni i wgłębień w podłodze, przedostał się do korytarza. Jednak, w chwili, gdy przechodził przez próg, czarna ręka złapała go za dłoń. Kraty zjechały na sam dół, co sprawiło, że Killian został uwięziony.
-Co to jest?- Nikki podbiegła do mężczyzny, wyciągając sztylet, by wbić go w dłoń wroga. Nieznana postać wydawała się być o wiele zręczniejsza od złodziejki i unikała jej ciosów.- Nie dam rady!- krzyknęła.- On jest za szybki!
Nagle, Killian wydobył z siebie przeraźliwy krzyk. Tajemniczy stwór ugryzł go w dłoń, a następnie odgryzł ją całą. Nikki chwyciła kapitana pod ramię i, czym prędzej, uciekła z nim z jaskini.
Gdy wszyscy zdążyli wybiec już na zewnątrz, tunel zawalił się. Kapitan padł na ziemię, złapał się za krwawiący kikut i zaczął krzyczeć z bólu.
-Musimy go zabrać na statek!- Nikki zwróciła się do reszty załogi.- On nie może czekać!
Dzięki pomocy kilku mężczyzn, Killian został przetransportowany na statek, gdzie Nikki oraz pokładowy medyk zajęli się nim.
-Jak myślisz? Wyjdzie z tego?- dziewczyna spojrzała na lekarza.- Mam nadzieję, że nie wdało się zakażenie.
-Nie takie przypadki miałem w życiu, moje dziecko.- odpowiedział brodaty medyk, zakrapiając ranę jakimś specyfikiem.- Przeżyje, lecz będzie musiał przyzwyczaić się żyć bez dłoni.
-Obyś miał rację.- dodała i opuściła pomieszczenie.
Nikki wyszła na pokład, gdzie zebrała się już grupa ciekawskich, którzy czekali na jakieś informacje o kapitanie.
-Medyk jest dobrej myśli.- zaczęła, wchodząc na schodki, aby była lepiej widoczna.- Kapitan stracił dłoń i mnóstwo krwi, dlatego też przez dłuższy czas, nie będzie mógł pełnić swoich obowiązków.
-Będziemy musieli wybrać kogoś na zastępstwo!- z tłumu wyłonił się Jones.- Kogoś, kto potrafi dowodzić…
-Nie musicie nikogo wybierać.- wtrąciła się Sophia, która pojawiła się tuż za Nikki.- To statek mojego ojca, zapomnieliście? Mam do niego największe prawo. Jeśli wam się to nie podoba, możecie zostać na tej wyspie, z tym czymś, co zaatakowało Killiana.- kobieta przyjrzała się każdemu z załogi. Nikt nic nie mówił.- Nie ma sprzeciwu? Świetnie! Zabierajcie się do pracy!- dodała i spojrzała na Nikki, która odwróciła się od rudowłosej kobiety i zniknęła pod pokładem.
Minęło kilka dni, gdy stan kapitana poprawił się i mógł on już powrócić do swoich obowiązków. Pewnego ranka, Nikki odwiedziła Killiana w jego kajucie. Mężczyzna leżał w swoim łóżku i, prawdopodobnie, drzemał. Złodziejka weszła do pomieszczenia z niewielkim pudełkiem, które postawiła na biurku i zaczęła rozglądać się po kajucie. Przyjrzała się dokładnie zwojowi teleportacyjnemu, leżącemu na stole.
-Varant.- pomyślała dziewczyna i dalej rozglądała się po kajucie. Nagle, jej wzrok przykuł złoty obiekt, który mężczyzna zabrał z jaskini. Podeszła do niego i wyciągnęła rękę, w jego kierunku.
-To lampa oliwna.- odezwał się Killian, strasząc, tym samym, Nikki.- Nic wielkiego.
-Jeśli to nic takiego wielkiego, to dlaczego narażałeś życie, aby ją zdobyć?
-Jestem piratem. Uwielbiam złoto.- odpowiedział, lecz Nikki wyczuła, że nie chce powiedzieć jej wszystkiego.
-Rozumiem.- dziewczyna spojrzała jeszcze raz na przedmiot.- Chodzą opowieści, że w takich lampach uśpiony jest duch, który może spełnić każde życzenie. Wierzysz w to?
Killian zaśmiał się i podniósł się z łóżka.
-To tylko zwykłe legendy, moja droga. Liczy się tylko złoto.- kapitan spojrzał na pudełko, które przyniosła dziewczyna.- Co to jest?- wskazał na nie palcem.
-Mały prezent dla ciebie.- złodziejka chwyciła paczkę i podała ją Killianowi, siadając obok niego.- Mam nadzieję, że pomoże ci trochę w funkcjonowaniu, po tym wypadku.
Mężczyzna otworzył pudełko i wyciągnął ze środka hak. Uśmiechnął się i spojrzał na Nikki.
-Możesz, go sobie założyć, w ten sposób.- dziewczyna umieściła hak w miejscu odciętej dłoni i zacisnęła pasek, tak aby nie osunął się.- Lepsze to niż być bez jakiejkolwiek broni.
-Sądziłem, że już do końca życia nie będę mógł jej do czegokolwiek wykorzystać. Dziękuję ci.
-Nie ma sprawy. Od teraz, będę do ciebie mówiła Kapitan Hak.- zażartowała i uśmiechnęła się.
Mężczyzna podsunął się bliżej złodziejki i chwycił ją za dłoń. Nikki zarumieniła się.
-Odkąd zobaczyłem cię po raz pierwszy, wiedziałem, że jesteś inna niż reszta kobiet. Jesteś wyjątkowa, Nikki.
Dziewczyna ponownie uśmiechnęła się, a Killian zbliżył się, do niej, jeszcze bardziej. Spojrzał jej prosto w oczy i pocałował namiętnie.
W tym samym czasie, Sophia nadzorowała pracę członków załogi na górnym pokładzie. Od czasu do czasu, rzucała niepochlebne opinie na temat pracy niektórych z mężczyzn, lecz nikt nie zwracał na kobietę zbytniej uwagi. Rudowłosa kapitan statku postanowiła opuścić posterunek i wrócić do kabiny Killiana, lecz gdy znalazła się tuż przy lekko uchylonych drzwiach, zatrzymała się. Zauważyła, że Nikki całuje kapitana. Była zaskoczona i wściekła, widząc zakochaną w sobie parę. W tym momencie, obiecała sobie, że pozbędzie się dziewczyny, raz na zawsze.

sobota, 8 czerwca 2013

Opowiadanie III, Rozdział II "Mroczna Fala"



Nikki szła tuż za Killianem, w kierunku jego statku. Była z siebie zadowolona, jak zwykle, gdy wszystko układało się zgodnie z planem. Dziewczyna, w końcu, znalazła się przed „Mroczną Falą”. Był to wysoki, trzy masztowy galeon. Po ozdobach na burcie od razu można było poznać że pochodzi ze stoczni w Khorinis. Jednakże, tam gdzie powinna powiewać Myrthańska flaga, mrocznie szczerzyła zęby biała czaszka na czarnym tle. Dwa z czterech pokładów był pełne dział, po dwadzieścia na każdej burcie, a na samej górze także cztery z tyłu i dwa z przodu. Żagle galeonu, uszyte z twardego, białego lnu były zwinięte. Nikki zapytała o nie:
- Te tutaj - Killian pokazał na maszty najbliżej rufy. - to żagle łacińskie. A te na wysokich masztach nazywają się rejowymi.
Dziewczynie te nazwy nie mówiły praktycznie nic. Spojrzała na przód okrętu. Jego dziób tworzyła wielka, drewniana figura w kształcie węża morskiego. Po okręcie, przy linach, żaglach i działach kręcili się ludzie o niezbyt przyjaznej aparycji.
Dziewczyna stanęła na trapie i weszła na pokład.
-Długo was nie było.- odezwał się damski głos, wydobywający się zza steru. Wkrótce, na schodkach, pojawiła się, wyglądająca na około 27 lat, kobieta, która podeszła do kapitana.
-Mamy nowy nabytek.- mężczyzna odsunął się i, w tym momencie, Nikki zobaczyła oblicze nieznajomej w pełnej okazałości. Była to piękna kobieta o rudych, bujnych włosach, opadających na ramiona. Była ubrana w zieloną koszulę i skórzane spodnie. Przy pasie trzymała szablę i jeden sztylet.
Kobieta, z niechęcią, spojrzała na Nikki.
-Sophia.- odezwała się i wyciągnęła dłoń, którą złodziejka uścisnęła.
-Jestem Nikki. Cieszę się, że będę z wami teraz pracować.
-Tak, my też.- odparła bez entuzjazmu, Sophia.- Killian, możemy chwilę porozmawiać na osobności?
-Oczywiście.
Oboje udali się do kajuty kapitana, która była najbardziej uporządkowanym pomieszczeniem na całym statku. Oprócz łóżka, znajdowało się tu drewniane biurko, wysoka półka z książkami, kilka kufrów oraz duży stół z rozłożonymi mapami.
-Skąd ty ją wytrzasnąłeś?- zaczęła Sophia, gdy tylko drzwi pokoju zamknęły się.- Miałeś znaleźć doświadczonego podróżnika, a nie jakąś dziewczynę, która nie potrafi posłużyć się nawet mieczem.
-To mój statek i ja tu decyduję, kto może dołączyć do załogi.- Killian oparł się o blat stołu i chwycił jedną z map.- Wiem, że Nikki dużo potrafi. Jest złodziejką. Czy dobrą? Sprawdzimy to przy pierwszej okazji.
-Obyś nie miał racji.- odparła zdenerwowana kobieta.- Statek to nie miejsce dla dziewcząt.
-To co ty tutaj robisz?
-Nie zapominaj, że pływam na tym statku odkąd pamiętam. To dzięki mnie, jesteś tu kapitanem.
Killian nie odpowiedział nic. Natychmiast opuścił kajutę, zostawiając Sophię samą.
-Jeszcze tego pożałujesz.- pomyślała i wyszła na zewnątrz.
W tym samym czasie, gdy Killian i Sophia rozmawiali ze sobą, Nikki rozglądała się po pokładzie. Była bardzo podekscytowana, gdyż po raz pierwszy w życiu była na tak dużym statku. Dziewczyna wróciła myślami do Silden, gdzie razem ze swoją przyjaciółką Dylan, pływała łódką po jeziorze.
-Ach.- westchnęła.- To były czasy.
Nagle do złodziejki podszedł Jones- prawa ręka kapitana.
-Należał do jej ojca.- powiedział.
-Słucham?
-„Mroczna Fala” to statek wybudowany przez ojca Sophii. Przed śmiercią przekazał władzę nad nim, Killianowi.
-Co na to Sophia?
-Była wściekła. Zresztą, jak pobędziesz z nami dłużej, to zobaczysz jaka jest w rzeczywistości.- mężczyzna usiadł na jednej z beczek.- Dałbym wiele, aby opuściła ten statek. Mam dla ciebie pewną radę. Bądź dla niej miła, nawet jeśli ona nie darzy ciebie sympatią.
-Dzięki, Jones.- odpowiedziała Nikki, uśmiechając się delikatnie i powróciła do oglądania okrętu.
Kilka chwil później, kapitan Killian wyszedł na pokład i udał się do steru.
-Odpływamy!- krzyknął.- Postawić żagle! Wszyscy na stanowiska!
Nagle cała załoga zaczęła biegać po pokładzie, przygotowując się do odpłynięcia. Nikki stała oparta o barierkę i obserwowała pracujących mężczyzn. Była uśmiechnięta. Pierwszy raz znalazła się na statku, a to nie był zwykły statek. Jego wielkość i staranne wykonanie, wprawiały dziewczynę w zachwyt.
-Zejdź do swojej kajuty.- odezwał się Killian, schodząc do złodziejki.- Każę, aby Jones cię do niej zaprowadził.
Nikki zrobiła tak jak nakazał kapitan. Pomieszczenie, które zajęła było dość niewielkie. Zwykłe łóżko, wiadro z czystą wodą i niewielka półeczka. Dziewczyna położyła się na łóżku i zasnęła.
Obudziła się rano, następnego dnia. Do jej kajuty wszedł Killian. Uśmiechnął się i usiadł na brzegu łóżka.
-Pobudka, Nikki. Jesteśmy na miejscu. Zaraz wychodzimy na ląd.
Złodziejka przetarła oczy i zsunęła nogi na podłogę.
-A tak dokładniej, to gdzie jesteśmy?- zapytała z wielką ciekawością.
-Sama zobacz.- kapitan wskazał na schody.
Nikki wstała z łóżka i wyszła z kajuty. Schodami, udała się na górny pokład statku. Wkrótce, jej oczom ukazała się niewielka wyspa, pośrodku której piętrzyła się wysoka skalista góra. Dziewczyna była pod tak wielki wrażeniem, że nie wiedziała ,co powiedzieć.
-I jak? Podoba ci się?- zapytał Jones.
-Podoba? Jest piękna. Oczywiście, nie jest tak cudowna jak wodospady w Silden, ale może być.- złodziejka uśmiechała się dalej, wpatrując się w piękno nieznanej wyspy.- A tak właściwie to, dlaczego tu jesteśmy?
-Szukamy grobowca.- odparła Sophia, która pojawiła się tuż obok Nikki.- Od razu widać, że się nie nadajesz. Nawet nie zapoznałaś się z misją.- Kobieta przechodząc obok złodziejki, szturchnęła ją i znikła wśród załogi,  tak szybko, jak się pojawiła.
Nikki odprowadziła ją wzrokiem. Miała ochotę rozszarpać rudowłosą, lecz powstrzymywała ją myśl o planie, który zlecił jej Amur.
W tym czasie, Jones i kilku mężczyzn z załogi przygotowywali szalupy, którymi następnie większość dobiła do brzegu wyspy.
Po dotarciu na miejsce, Killian rozejrzał się po okolicy i zwrócił się do reszty:
-Grobowiec mieści się w tej górze.- wskazał dłonią w kierunku najwyższego wzniesienia.- Dziennik mówił, że wejście mieści się od północnej strony, czyli mamy szczęście. Jakieś dodatkowe pytania?
Nikt nie odezwał się.
-Świetnie. Zatem w drogę.
Kapitan poszedł przodem. Tuż za nim Sophia oraz Jones i reszta załogi. Na samym końcu szła Nikki, której uwagę przykuła bujna roślinność wyspy. Coś było nie tak. „Tu jest za spokojnie”- pomyślała.

piątek, 12 kwietnia 2013

Opowiadanie III, Rozdział I "Nikki, poznaj piratów."



To był dzień jak każdy inny. Wszystko działo się tak jak zawsze. Z jednym wyjątkiem- pewna kobieta została wygnana ze swojego rodzinnego miasteczka. Tak, to była Nikki. Największa złodziejka na kontynencie- tak o sobie zawsze mówiła. Pewnie pamiętacie, jak do tego doszło. Jednak nie wiecie, co wydarzyło się później. A wydarzyło się wiele. Oto dalsza część tej historii.
Po tym jak kilkoro mieszkańców Silden odwiedziło Nikki i nakazało jej opuścić miasto, dziewczyna wróciła do domu i natychmiast zaczęła się pakować.
-Co ty wyprawiasz, siostro?- Zapytał James, widząc złodziejkę biegającą nerwowo po pokoju.- Nie mów, że znów wyjeżdżasz!
-Wiesz, co oni mi zrobili? Wygnali mnie!- Wybuchła Nikki i opadła na krzesło. Dłońmi zakryła swoją twarz i oparła się o blat stołu.
-Mówiłem ci!- Mężczyzna zaczął krzyczeć.- Nie trzeba było spiskować przeciwko nim. Teraz masz co chciałaś!
Nikki nie odpowiedziała, więc James opuścił pokój. Przez kilkanaście minut, dziewczyna siedziała w bezruchu i myślała, o tym, gdzie może się udać. Zastanawiała się, co będzie dla niej najkorzystniejsze. W pewnym momencie, wpadła na pewien pomysł.
-Varant.- Powiedziała wstając z krzesła.- Amur jest mi coś winny.
Nikki podeszła do jednej z szafek i wyjęła z niej mapę, którą zaczęła dokładnie studiować. „Chyba nadal pamiętam, gdzie znajduje się twoja kryjówka.”- Pomyślała, uśmiechając się do siebie.
Wystarczyło zaledwie 10 minut, by złodziejka spakowała się i przygotowała do podróży. W momencie, gdy chciała opuścić swój pokój, do pomieszczenia wbiegł jej pięcioletni synek Charlie.
-Mamo, gdzie idziesz?- Zapytał.
Nikki nie wiedziała, co dokładnie ma powiedzieć. Przez krótką chwilę, wahała się, czy ma powiedzieć prawdę, czy skłamać.
-Mam bardzo ważne sprawy.- Chwyciła dłońmi twarz chłopca.- Muszę wyjechać na bardzo długo. Wujek James zajmie się tobą.
-Proszę, nie wyjeżdżaj.- Powiedział cichym głosikiem.
-Przykro mi, Charlie. To nie ode mnie zależy.- Nikki kucnęła przed synem i przytuliła go.- Kocham cię.
Złodziejka ucałowała syna i pożegnała się ze swoim domem. Jej podróż na Varant trwała 15 dni. Do osady swojego przyjaciela dotarła późnym wieczorem. Był to niewielki obóz, w którym znajdowało się 7 namiotów, z czego jeden- największy, mieścił się na jego samym środku.
-Chcę się widzieć z waszym przywódcą.- Powiedziała stanowczo Nikki do strażników, pilnujących bramy do obozu.- Przekażcie, że Nicollette nie lubi czekać.
Minęło pięć minut, od czasu gdy jeden ze strażników udał się do największego namiotu w osadzie i przyprowadził ze sobą przywódcę. Był to wysoki, ciemnoskóry mężczyzna o brązowych oczach. Ubrany był w czarny, długi płaszcz, na którym znajdowało się wiele złotych dodatków. Przy pasie, trzymał długi miecz oraz kilka sakiewek.
-Witaj Nikki!- Krzyknął, widząc swoją przyjaciółkę.- Minęło aż pięć lat!
-Też się cieszę, że cie widzę, Amurze. Mam nadzieję, że pozwolisz mi się tu zatrzymać.
-Oczywiście. Każę przygotować dla ciebie specjalne miejsce.- Mężczyzna objął Nikki ramieniem i poprowadził ją do swojego namiotu.
Dziewczyna rozejrzała się po wnętrzu, które było urządzone bardzo bogato. Znała Amura niezwykle dobrze i wiedziała, że ponad wszystko kocha on złoto i kosztowności, dlatego nie zdziwił jej widok wielu posągów, dekoracji oraz drobiazgów, wykonanych ze złota lub klejnotów.
-Więc, co cię do mnie sprowadza?- Zapytał w końcu Amur, który postawił przed Nikki kielich i nalał do niego wina.
-Chcę do ciebie dołączyć. Do twojego oddziału.- Odpowiedziała, biorąc łyk trunku.
-Dołączyć? A mogę wiedzieć, co cię do tego zmusiło?
Nikki opowiedziała całą historię opuszczenia Silden. Na mężczyźnie, opowieść ta nie wywarła żadnego wrażenia. Nie dopytywał się o szczegóły.
-Właściwie zjawiasz się w odpowiedniej chwili. Potrzebuję szpiega, a nie znam nikogo lepszego od ciebie.
-Świetnie.- Powiedziała zadowolona złodziejka.- O co dokładnie chodzi?
Amur nachylił się nad przyjaciółką i zaczął mówić szeptem.
-Wiesz gdzie jest Ishtar?
-Tak. Na południe stąd. Niedaleko morza, prawda?
-I o to morze mi chodzi, a dokładnie o port, który znajduje się w pobliżu Ishtar. Raptem trzy domy, karczma i parę statków. Nic wielkiego.
-I co dalej?
Mężczyzna wyszeptał coś dziewczynie na ucho. Nikki zareagowała z entuzjazmem.
-Jak tam najszybciej dotrę?- Zapytała.
-Mam zwój teleportacyjny.- Amur podszedł do kufra i wyciągnął pergamin z zaklęciem. Podał go dziewczynie.- Liczę, że jeszcze dziś się tam wybierzesz.
-Daj mi pięć minut.- Powiedziała i wyszła z namiotu. Gdy wróciła, na jej twarzy malował się wielki uśmiech.- Jestem gotowa.- Powiedziała i rozłożyła przed sobą zwój z zaklęciem.
-Uważaj na siebie.- Dodał Amur i cofnął się o kilka kroków.
Nikki wymówiła zaklęcie i zielona poświata, która zaraz się pojawiła, oddzieliła ją od przyjaciela. Zamknęła oczy, a gdy po kilku sekundach je otworzyła, znajdowała się w porcie niedaleko Ishtar.
Złodziejka rozejrzała się wokół i zauważyła wielką karczmę, do której się skierowała. „Pod Uroczą Syreną”- tak brzmiała nazwa tawerny. W momencie, gdy Nikki weszła do środka, uważnie zaczęła przyglądać się każdemu w zasięgu jej wzroku. Zajęła miejsce przy jednym ze stolików i zamówiła wino. Nie wiedziała kogo dokładnie ma szukać, więc musiała skupić się na wszystkich. Jej uwagę zwróciła grupa mężczyzn, którzy rzucali sztyletami do tarczy.
-Świetnie, Jones.- Powiedział jeden z nich. Był to wysoki, ciemnowłosy mężczyzna, wyglądający na około 30 lat. Był ubrany w długi czarny płaszcz, a na jego głowie znajdował się ciemny kapelusz. Jego szyję zdobił łańcuszek z wisiorkiem, w kształcie czaszki.
Nikki uśmiechnęła się do siebie. „A więc to on.”- Pomyślała i udała się w kierunku nieznajomych.
-Teraz pana kolej!- Krzyknął Jones. Wyglądał jak typowy osiłek, który nie grzeszy inteligencją.- Z całym szacunkiem do pana, ale ja jestem lepszy.
Mężczyzna chwycił sztylet, wycelował i rzucił. Nie trafił w sam środek, lecz było blisko.
-Przyznaję ci rację, Jones. Jesteś lepszy.
W tym momencie, do mężczyzn zbliżyła się Nikki. Minęła ich, rozpuszczając swoje włosy, co przykuło uwagę całej grupy.
-Radzę ustawić inaczej nadgarstek.- Powiedziała.- Wtedy się uda.
-Co kobieta może wiedzieć o broni?! Wy nie potraficie jej nawet użyć!- Zaśmiał się Jones.
-Zamknij się!- Uciszył go mężczyzna w kapeluszu i zwrócił się do dziewczyny.- Mów dalej.
-Źle go trzymasz. W takim wypadku, nigdy nie trafisz w sam środek.- Nikki podeszła do tarczy i zabrała sztylet. Stanęła naprzeciw jej i rzuciła. Trafiła w cel.
-Niezła jesteś. Jak ci na imię?
-Jestem Nikki.- Odpowiedziała, uśmiechając się zalotnie. Cały czas wpatrywała się oczy mężczyzny.- A jak ciebie zwą.
-Jestem znany pod różnymi imionami, lecz moje prawdziwe brzmi Killian. Jestem kapitanem „Mrocznej Fali”, a to moja załoga.- Wskazał ręką na pozostałych.
-Witajcie.- Uśmiechnęła się ponownie.- A więc jesteście piratami. Mogę wiedzieć, co tu robicie?
-Nie lubię określenia „piraci”, zdecydowanie podoba mi się „wolni żeglarze”.- Killian odwzajemnił uśmiech i zaprosił złodziejkę do stolika.- Aktualnie przygotowujemy się do kolejnej wyprawy. Nie zdradzę ci więcej szczegółów, bo praktycznie cię nie znam. Sama rozumiesz.
-Oczywiście.
-A tak właściwie, czym się ty zajmujesz?
-Jakby to wam powiedzieć?- Zaczęła się namyślać.- Jestem wami, tyle że na lądzie.
-Jesteś złodziejką!- Zawołał zadowolony mężczyzna.- Tego właśnie szukałem. Złodzieja!
-Szukałeś? Do czego?- Zapytała z ciekawością. Nikki przysunęła się bliżej Killiana i chwyciła go za dłoń. Cały czas utrzymywała z nim kontakt wzrokowy.
-Potrzebuję, kogoś kto zna rozbrajaniu pułapek, zamków i tym podobne. Kogoś bardzo zręcznego, kto porusza się bez najmniejszego szelestu.
-Cóż za zbieg okoliczności!- Zawołała, bawiąc się, przy okazji, swoimi włosami.- Znam się na tym, jak mało kto.
-Więc chcesz dołączyć do nas?- Zaproponował.- Oczywiście, najpierw będziesz musiała przejść okres próbny.
Nikki zastanawiała się kilka chwil. Wiedziała, że musi się zgodzić, lecz chciała przytrzymać pirata w niepewności.
-Zaprowadźcie mnie na statek.- Dodała, z lekkim uśmieszkiem.