Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie IX. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie IX. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 sierpnia 2016

Opowiadanie IX, Rozdział II "Żegnaj, Bello cz. 2"



Nastał nowy dzień. Spośród wszystkich przyjaciół, którzy wyruszyli pomóc Nikki, jako pierwsza obudziła się Lacey. Podniosła się i zerknęła na półkę, na której postawiła figurkę swojej ulubienicy. Chwyciła ją do dłoni i pogładziła palcem.
- Dzień dobry, Nikki – powiedziała i odstawiła ją na bok. Pomału ubrała się i doprowadziła do porządku.
Następnie opuściła pomieszczenie, w którym spała, i ruszyła w stronę kajuty Girelii. Nie minęła nikogo. Na korytarzu było zupełnie pusto. Gdy była na miejscu, zapukała do drzwi. Nikt nie odpowiedział. Zrobiła to ponownie i jeszcze raz. Za trzecim razem, postanowiła nacisnąć klamkę i wejść do środka.
- Śpi pani? – zapytała, spoglądając na kobietę, leżącą w dziwnej pozie. – Coś się stało?
Lacey podeszła do kobiety i spojrzała w jej martwe oczy. Teraz wiedziała, co się wydarzyło. Na statku był morderca. Młoda czarodziejka obudziła pozostałych krzykiem.
Minęło kilkanaście sekund, a do kajuty wpadła Sophia oraz Nef. Oni pierwsi zerwali się na nogi. Tuż za nimi pojawiła się Bella, a na samym końcu Harwin.
- Co jest? – zapytała korsarka.
- Girelia… nie żyje – oznajmiła. – Ktoś ją zamordował.
- Ślady na szyi wskazują, że ktoś skręcił jej kark – Powiedział Nef, przyglądając się znakom widocznym na ciele kobiety. – Poza tym, ma rozcięty palec. Musiała się skaleczyć.
- Albo broniła się i ktoś drasnął ją ostrzem – dodała Bella. – Co teraz zrobimy?
- Elyse chciała, żebym ją odczarowała. Musimy urządzić jej pogrzeb – Lacey nachyliła się nad zamordowaną i przykryła ją kocem. – Miałam jej pomóc, więc znajdziemy tego, kto to zrobił.
- Razem z wilczkiem się tym zajmę – powiedziała Sophia, komentując jej pomysł. – Przesłuchamy wszystkich na statku i znajdziemy sprawcę – po tych słowach, opuściła kajutę. W jej ślady poszli Harwin i Bella.
- Lacey, muszę mieć pewność – Nef zaczepił dziewczynę. – Chcę zobaczyć figurkę Nikki.
- Po co Ci ona?
- Sophia powiedziała, że przesłucha wszystkich. Nie przesłucha tylko jednej: Nikki. My musimy to zrobić.
- Ale ona cały czas była na półce – czarodziejka zaczęła bronić złodziejki. – Jest zaklęta. Przecież nie można się z tego uwolnić.
- To zależy od tego, jak bardzo się próbuje – Nef za wszelką cenę chciał sprawdzić swoje przypuszczenia. Jeśli figurka zniknęłaby, byłoby jasne, że Nikki uwolniła się sama i zaatakowała kobietę.
- Zgoda, chodźmy – odparła Lacey i poprowadziła Nefa za sobą.
Po przybyciu na miejsce, czarodziejka odetchnęła z ulgą. Figurka stała na swoim miejscu. Nef chwycił ją i zaczął oglądać.
- Jednak się myliłem – powiedział, wpatrując się w kamienną twarz złodziejki. – Ale z nią jest coś nie tak. Dla pewności rzucę zaklęcie ochronne – skinął dłonią, a statuetkę ogarnęła jasna poświata, która po pewnym czasie zniknęła. – Nie wiem kim trzeba być, żeby uwolnić się zarazem z petryfikacji i tej ochrony.

środa, 27 lipca 2016

Opowiadanie IX, Rozdział I "Żegnaj, Bello cz. 1"



W końcu wszyscy mogli odetchnąć. Zniknięcie ciernistego muru, który od jakiegoś czasu, otaczał karczmę sprawiło, że tawerna opustoszała. Pozostało zaledwie kilka osób – nie licząc oczywiście karczmarza i kelnerek.
Lacey postanowiła położyć się wcześniej i przemyśleć spokojnie wydarzenia, które miały miejsce niedawno. Nef pozostał na głównej sali, a Bella z Gryfem wybrali się na spacer. W końcu, coś między nimi zaiskrzyło i musieli spędzić trochę czasu razem. Od dawna, Bella potrzebowała kogoś takiego przy sobie. Wcześniej był przy niej Philip, potem dość dziwna relacja z niejakim Willem, a potem przyczepił się do niej jakiś Lucas. Potrzebowała teraz czegoś poważniejszego. Związku, w którym będzie panował spokój i nie będzie musiała radzić sobie z problemami sama.
Odeszli od karczmy o niecałą milę. Przez dłuższy czas, szli w milczeniu, zerkając na siebie. Był już wieczór, dlatego wiał już chłodny wiaterek. Okryta swoją czerwoną peleryną, Bella rozglądała się na boki, nie wiedząc jak rozpocząć rozmowę.
- Gryfie… - zaczęła.
- Harwin – poprawił ją młody mężczyzna. – Mów mi Harwin. Lepiej brzmi. Przynajmniej w Twoich ustach.
Dziewczyna uśmiechnęła się i zarumieniła delikatnie, co zauważył Gryf.
- Dobrze, Harwinie. Wiesz, wyciągnęłam Cię na ten spacer, bo chciałam z Tobą porozmawiać. W cztery oczy. O tym, co się wydarzyło.
- To było miłe – odparł, posyłając jej uśmiech.
- To okropne, że dopiero w obliczu niebezpieczeństwa, ludzie wyznają to co czują – zaczęła mówić, nie odrywając wzroku od swojego rozmówcy. – Mają tyle chwil, a wybierają tylko tą ostatnią.
- Nie ma w tym nic złego. Może boją się reakcji drugiej osoby?
- Właśnie, a ja się bałam, Harwinie – zatrzymała się i chwyciła go za obie dłonie. – Bałam się tego jak zareagujesz. Widzisz, zawsze trafiałam na dziwnych mężczyzn, poza Philipem oczywiście, ale mam już tego dość. Chcę spokoju i bycia z kimś, z kim będę szczęśliwa.
- Ja również tego pragnę, Bello – jego dłonie powędrowały na jej ramiona, po czym objął ją. Dziewczyna wtuliła się w niego. – I jeśli pozwolisz – oderwał się od niej i spojrzał jej głęboko w oczy. – Mogę Cię prosić o Twoją chustę? Będzie to symbol naszego uczucia, który z przyjemnością będę nosił, gdy wezmę udział w najbliższym turnieju.
- Chustę? – dziewczyna zaśmiała się i sięgnęła do kieszeni. – Jesteś taki uroczy, ale chyba muszę Cię zmartwić. Nie mam przy sobie żadnej chusty. Chyba, że wstążka się nada?
- Jak najbardziej.
Bella zdjęła kaptur z głowy i ściągnęła czerwoną wstążkę, która wiązała jej włosy w prosty kucyk.
- Miej ją zawsze przy sobie – odparła, wciskając ją do jego dłoni.
- Dziękuję, najdroższa – przywiązał ją sobie do pasa, po czym chwycił obie dłonie Belli i złożył na nich pocałunek.
Gdy tylko Harwin uniósł głowę, by spojrzeć ukochanej w oczy, zobaczył w jej spojrzeniu coś dziwnego.
- Słyszysz to? – zapytała go.
- Nie…
- Chodźmy! – krzyknęła i rzuciła się między zarośla.
- No tak. Wilczy słuch – rzekł Gryf, po czym udał się za Bellą. Zastanawiał się nad tym, co takiego mogła usłyszeć dziewczyna, co sprawiło, że musiała zacząć biec.
Biegli tak przez jakiś czas. W pewnym momencie, Gryf również zaczął słyszeć dźwięk, na który zareagowała blondynka. Był to kobiecy głos, wzywający pomocy.
Nie musieli długo biec, by do niej dotrzeć. A gdy tylko znaleźli się na miejscu zdarzenia, zastali przerażający widok. Stary druid miał dziurę w piersi, spowodowaną przez wystający konar drzewa, na który się nadział. Wokół było pełno krwi. Tuż obok leżała ciemnowłosa kobieta, zwrócona twarzą do ziemi. Krzyczała.
Gryf puścił Bellę i natychmiast do niej podbiegł i pomógł jej wstać. Dziewczyna, z kolei, zbliżyła się do druida i uklękła przy nim. Zamknęła mu oczy i uroniła kilka łez.
- Dziękuję za wszystko – powiedziała i podniosła się.
- Nic się Pani nie stało? – zapytał Gryf, pomagając wstać nieznajomej. – Wszystko w porządku?
- Tak. Chyba tak. Tylko noga mnie trochę boli – odpowiedziała, wskazując na zranioną łydkę. – Wyjdę z tego.
Gdy tylko Bella spojrzała na kobietę, przeżyła szok. Nie była to zwykła nieznajoma. Bella ją znała i to dość dobrze. Owa kobieta była ostatnią osobą, jakiej mogła się tu spodziewać, gdyż była obecna przy jej śmierci.
- Nikki? – zapytała ze zdziwieniem. – Ale jak?
- Bella? – Nikki odetchnęła głęboko i spojrzała na martwego druida. – Gdzie ja jestem?