Nastał nowy dzień.
Spośród wszystkich przyjaciół, którzy wyruszyli pomóc Nikki, jako pierwsza
obudziła się Lacey. Podniosła się i zerknęła na półkę, na której postawiła
figurkę swojej ulubienicy. Chwyciła ją do dłoni i pogładziła palcem.
- Dzień dobry,
Nikki – powiedziała i odstawiła ją na bok. Pomału ubrała się i doprowadziła do
porządku.
Następnie opuściła
pomieszczenie, w którym spała, i ruszyła w stronę kajuty Girelii. Nie minęła
nikogo. Na korytarzu było zupełnie pusto. Gdy była na miejscu, zapukała do
drzwi. Nikt nie odpowiedział. Zrobiła to ponownie i jeszcze raz. Za trzecim
razem, postanowiła nacisnąć klamkę i wejść do środka.
- Śpi pani? –
zapytała, spoglądając na kobietę, leżącą w dziwnej pozie. – Coś się stało?
Lacey podeszła do
kobiety i spojrzała w jej martwe oczy. Teraz wiedziała, co się wydarzyło. Na
statku był morderca. Młoda czarodziejka obudziła pozostałych krzykiem.
Minęło kilkanaście
sekund, a do kajuty wpadła Sophia oraz Nef. Oni pierwsi zerwali się na nogi.
Tuż za nimi pojawiła się Bella, a na samym końcu Harwin.
- Co jest? –
zapytała korsarka.
- Girelia… nie
żyje – oznajmiła. – Ktoś ją zamordował.
- Ślady na szyi
wskazują, że ktoś skręcił jej kark – Powiedział Nef, przyglądając się znakom
widocznym na ciele kobiety. – Poza tym, ma rozcięty palec. Musiała się
skaleczyć.
- Albo broniła się
i ktoś drasnął ją ostrzem – dodała Bella. – Co teraz zrobimy?
- Elyse chciała,
żebym ją odczarowała. Musimy urządzić jej pogrzeb – Lacey nachyliła się nad
zamordowaną i przykryła ją kocem. – Miałam jej pomóc, więc znajdziemy tego, kto
to zrobił.
- Razem z
wilczkiem się tym zajmę – powiedziała Sophia, komentując jej pomysł. –
Przesłuchamy wszystkich na statku i znajdziemy sprawcę – po tych słowach,
opuściła kajutę. W jej ślady poszli Harwin i Bella.
- Lacey, muszę
mieć pewność – Nef zaczepił dziewczynę. – Chcę zobaczyć figurkę Nikki.
- Po co Ci ona?
- Sophia
powiedziała, że przesłucha wszystkich. Nie przesłucha tylko jednej: Nikki. My
musimy to zrobić.
- Ale ona cały
czas była na półce – czarodziejka zaczęła bronić złodziejki. – Jest zaklęta.
Przecież nie można się z tego uwolnić.
- To zależy od
tego, jak bardzo się próbuje – Nef za wszelką cenę chciał sprawdzić swoje
przypuszczenia. Jeśli figurka zniknęłaby, byłoby jasne, że Nikki uwolniła się
sama i zaatakowała kobietę.
- Zgoda, chodźmy –
odparła Lacey i poprowadziła Nefa za sobą.
Po przybyciu na
miejsce, czarodziejka odetchnęła z ulgą. Figurka stała na swoim miejscu. Nef
chwycił ją i zaczął oglądać.
- Jednak się
myliłem – powiedział, wpatrując się w kamienną twarz złodziejki. – Ale z nią
jest coś nie tak. Dla pewności rzucę zaklęcie ochronne – skinął dłonią, a
statuetkę ogarnęła jasna poświata, która po pewnym czasie zniknęła. – Nie wiem
kim trzeba być, żeby uwolnić się zarazem z petryfikacji i tej ochrony.