Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zagubione Fragmenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zagubione Fragmenty. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 stycznia 2018

Zagubione Fragmenty: IX. "Bo we mnie tkwi zło!" - fragment opowiadania "musicalowego"



To nie był kolejny zwykły dzień w karczmie „Śnięta Pirania”. Wszyscy przygotowywali się do jakiejś wyprawy, a może i walki. Kto by za tym nadążył? Raz na jakiś czas coś tu się działo. Jak nie nieumarli w piwnicy czy feniks na niebie, to orkowie dobijający się do drzwi czy jakiś nekromanta próbujący przejąć władzę nad światem. Każdy bywalec karczmy szykował swoją broń i ekwipunek, poza pewną złodziejką, która niezbyt interesowała się tematem.
- A co tu się wyprawia? – zapytała Nikki, schodząc ze schodów do głównej sali. – Czy ja o czymś nie wiem?
Przy szynkwasie stali Bane, Lukix i Sat, którzy byli już niemal gotowi do opuszczenia tawerny. Zielonooki najemnik spojrzał po mężczyznach i, w końcu, przeniósł wzrok na złodziejkę.
- Coś pojawiło się na południe stąd. Jakaś wieża – wyjaśnił. – Wokół roztacza się jakaś mroczna aura.
- Podobno siedzi tam jakiś zły mag – dodał Sat i położył dłoń na rękojeści swojego miecza. – Ale możemy to szybko zmienić.
- No to idę z wami – Nikki usiadła na stołku przy szynkwasie i uśmiechnęła się do mężczyzn. – To kiedy ruszamy?
- Idą tylko Ci co potrafią walczyć – zadrwił z niej Lukix. – Nie potrzebujemy sztylecików.
- Poza tym… ten ktoś musi być aż tak nikczemny, że wszystkie rośliny w okolicy pousychały – wtrącił się po raz kolejny Sat. – Wybacz Nikki, ale nie jesteś wystarczająco…
- Stop! – krzyknęła i zeskoczyła na podłogę. – Oj, chłopcy. Myślicie, że boję się jakiegoś dziadka, który nauczył się paru zaklęć? Jeśli on jest zły, to ja jestem o wiele gorsza… I udowodnię Wam to – spojrzała na grupę muzyków, którzy akurat mieli przerwę. Skinęła do nich głową. – Panowie! Poproszę o muzykę.
            Nikki stanęła tyłem do trójki mężczyzn i zaczęła kiwać biodrami w rytm muzyki. Następnie z jej ust zaczęły wydobywać się słowa. (Muzyka)

Nikki: Niewinne dziewczę to nie ja,
Ani nie dama, co pomocy wzywa.
Nie jestem też dziewczynką, co boi się przez las iść.
Nie!
We mnie tkwi zło!

Nikki: Wszyscy ci bywalcy, tylko spójrz,
Każdy z nich już zdążył poznać urok mój.
Nie jestem twą wspólniczką, ani kochanką też nie
Czemu chłopcy?
Bywalcy: Bo w niej tkwi zło!

Nikki: Ach, to piękne
Widzieć jak miłość
Rozpada się na proch
Ach, to boskie
By być złoczyńcą.
Gdy za szyję chwycę Cię, poczujesz ból
Bo we mnie tkwi zło!

Nikki: Czy to nie cudowne?!
Niszczyć wasze życie.
W tej karczmie trzeba zmian!
Zawsze byłam skłonna do złego i podłego,
Robić wszystko po to by usłyszeć szloch.

Nikki: Wiecie, to zabawne dla mnie jest.
Nie chcę byś pomagał mi czy wspierał też nie.
Zniszczę serce twe, a innym rzeknę: ”Pa, pa”.
Bo?
No mówcie!

Bane, Lukix i Sat: Bo w Tobie tkwi zło?

Nikki: Oh… I to wielkie…

Po tym wszystkim, Nikki westchnęła głośno i spojrzała na trójkę mężczyzn, z którymi rozmawiała. Była dumna z siebie, a w jej oczach widoczny był blask tryumfu.
- No to się pakuję – odparła i ruszyła w stronę schodów. – Czekajcie na mnie przed karczmą!

wtorek, 29 grudnia 2015

Zagubione Fragmenty: VIII. "Prawda o korsarce"



*****************17 lat temu*******************
Port, w którym zacumowała Mroczna Fala był pierwszym miejscem, do którego zawitała załoga statku od ponad trzech tygodni. Właśnie wracali z kolejnej udanej wyprawy, wzbogaceni o złoto, stare księgi, klejnoty czy drobne kosztowności. Kapitan statku – Killian – wyszedł właśnie na pokład, by rozprostować wszystkie kości po całej nocy. To był już drugi dzień spędzony w porcie w Setariff. Mężczyzna zaczął przechadzać się między dziobem a rufą, do momentu aż do jego uszu doszło wykrzykiwane jego imię.
- Kapitanie! Killian! – wrzeszczał wysoki i umięśniony pirat o imieniu Jones. Biegł on po molo, wymachując rękoma na wszystkie strony.
- Uspokój się. Jest wcześnie. Czemu tak wrzeszczysz? Pożar czy ktoś umiera? – Killian złapał się za głowę, jakby bolała go od krzyków i chwycił za butelkę rumu, z której wziął kilka łyków trunku.
- Nie, już się zaczęło! – oznajmił i machnął ręką na kapitana, by ten udał się za nim.
Killian dokładnie wiedział o co chodzi. Rzucił butelkę na pokład, która roztrzaskała się na kilkanaście kawałków i rzucił się biegiem za swym najwierniejszym przyjacielem.
Po kilku minutach wymijania tragarzy w porcie, ludzi na ryneczku, czy strażników patrolujących miasto, udało im się dotrzeć do piętrowego budynku o białych ścianach i niebieskich drzwiach. Kapitan wszedł do środka jako pierwszy i spojrzał na krótko ściętą kobietę o blond włosach, ubraną w biały fartuch poplamiony krwią.
- Gratuluję, Killian – odparła i wskazała na drzwi po jego lewej stronie.
Mężczyzna uchylił je i zobaczył leżącą w łóżku Sophię, która trzymała na rękach jakieś zawiniątko. Na jego widok uśmiechnęła się i wskazała na krzesło stojące obok. Killian zbliżył się i usiadł na nim, wpatrując się w dziecko.
- Czy to…?
- Chłopiec – odparła Sophia i pocałowała nowonarodzonego w czoło. – Szkoda, że mój ojciec tego nie dożył. Tak bardzo pragnął ujrzeć wnuka.
- Pomścimy go, jednak to on jest teraz tu najważniejszy – wskazał na swojego syna i złapał go za rączkę. – Kocham Cię – rzucił nagle i zamknął usta ukochanej swoimi.
Dziewczyna uśmiechnęła się. To był jej najszczęśliwszy dzień jaki przeżyła. Odwzajemniła pocałunek i spojrzała mężczyźnie prosto w oczy.
- Musimy wybrać mu imię – oznajmiła. – Przez całą ciąże byliśmy zajęci wyprawami, a nie wymyślaniem imion.
- Mam już jedno i będzie dla niego idealne – uśmiechnął się i spojrzał na chłopca. – Collin.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Zagubione Fragmenty: VII. "Wyścig z czasem cz.3"



- Przyznaj się do tego! – wykrzyczała Sophia, celując w Nikki swoją szablą. W jej oczach malowała się wściekłość. – Powiedz wszystkim, co takiego mi zrobiłaś!

- Mówisz o tym, że zepchnęłam Cię ze statku do wody? - złodziejka zaśmiała się i podniosła swój miecz, tak jak to zrobiła jej rywalka. – Dziwisz się mnie?! Tamtego dnia, próbowałaś mnie zabić kilka razy.

- Obiecałam, że twoje wszystkie grzechy wyjdą na wierzch, więc tak się stanie – korsarka wyprowadziła pierwszy atak, jednak Nikki zdołała odskoczyć. – To od czego zaczynamy, moja droga?

- Od ścięcia twojej głowy! – krzyknęła czarnowłosa i tym razem to ona uderzyła. Sophia sprawnie zablokowała atak.

piątek, 10 lipca 2015

Zagubione Fragmenty: VI. "Wyścig z czasem cz.2"



Sophia przechadzała się po celi swojego więźnia. Była zadowolona z faktu, że plan idzie po jej myśli, a informacje wydobyte z Sata były niezwykle użyteczne. Podeszła do mężczyzny i chwyciła dłonią za jego twarz.

- Jestem z Ciebie taka dumna – odparła, uśmiechając się. – Cieszę się, że to akurat Ty wpadłeś w moje sidła.

- Po co Ty to w ogóle robisz? – zapytał, wpatrując się w jej zielone oczy.

- Dawno temu, Nikki odebrała mi coś bardzo cennego. Zamierzam to odzyskać.

Mężczyzna prychnął i spojrzał w kierunku małego okienka. Było już południe.

- Wcześniej powiedziałaś, że sprawisz, że Nikki nigdy się nie urodzi. Jak niby tego dokonasz? Nie da się cofnąć czasu.

- Mylisz się – spoważniała. - Jestem zdolna do wszystkiego. Gdybym nie wyruszyła na Korshaan, nie zdobyłabym tablicy z zaklęciem. Potrzebuję tylko kilku składników, a tak się składa, że w karczmie jest ktoś kto pomoże mi je zdobyć.

- O kim ty mówisz?

- Dowiesz się w swoim czasie – wyciągnęła z kieszeni jabłko i rzuciła je na ziemię. – Smacznego, Sat – dodała i opuściła celę, śmiejąc się złowieszczo.

piątek, 6 marca 2015

Zagubione Fragmenty: V. "Wyścig z czasem cz. 1"



Nic tak nie uspokaja człowieka jak wyznanie swoich grzechów i wybaczenie ich przez bóstwo. Nikt nie wie tego lepiej niż pewna złodziejka, która odkąd była dzieckiem, rozmawiała z magami ognia o swoim złym postępowaniu. Z chwilą przybycia do karczmy „Śnięta Pirania”, Nikki nie mogła znieść faktu, że nie może z nikim porozmawiać o religii, dlatego znalazła pewnego maga, z którym spotykała się zawsze pod koniec każdego miesiąca, aby ten wysłuchał jej wszystkich złych uczynków. W taki oto sposób, zaczęły się spotkania złodziejki i kapłana Innosa w jednej z pobliskich kaplic.
- Uwiodłam dowódcę strażników z Khorinis – wyznała pewnego razu.
- Włamałam się do domu radnego miasta – opowiedziała o tym, dwa miesiące później.
- Mam romans z dwójką najemników z farmy Onara – wyjawiła, jakiś czas temu.
Po tym wszystkim, kapłan wyjaśniał Nikki, co robi źle i prosił ją, aby więcej nie grzeszyła. Jednak pewnego dnia, wróciła do karczmy i zastała, czekającego przy stoliku, Bane’a wraz z, przygotowaną specjalnie dla niej kolacją, postanowiła zapomnieć o tym, co powiedział jej mag. Tuż po posiłku, chwyciła ukochanego za rękę i zaprowadziła go do swojego pokoju, gdzie podziękowała mu za wszystko, tak jak potrafiła zrobić to najlepiej.
Kiedy następnego dnia spotkała się z kapłanem Innosa, powróciła do tematu swoich uczynków.
- Spędziłam noc z Bane’m… i było cudownie! – wyznała, a uśmiech nie znikał z jej twarzy.
W tym momencie, kapłan zdał sobie sprawę, że istnieją ludzie, którzy wyznają swoje grzechy tylko po to, aby się pochwalić.

poniedziałek, 1 września 2014

Zagubione Fragmenty: IV. "Kule u nogi, cz. 2"

Hej!
Krótka informacja. Na blogu Bane'a dostępna jest druga i ostatnia część opowiadania "Kule u nogi". Opowiadanie to zalicza się do trylogii o Bane'ie i Nikki, więc pozostała jeszcze tylko jedna historia do opowiedzenia, którą napiszę ja. :) Zapraszam do czytania tutaj.

sobota, 26 lipca 2014

Zagubione Fragmenty: III. "Kule u nogi, cz.1"

Cześć. Z wielką radością mogę ogłosić, że dostępna do przeczytania jest już pierwsza część drugiego opowiadania z trylogii o Nikki i Bane'ie. Mam nadzieję, że spodoba Wam się tak samo jak mi. Opowiadanie znajdziecie na blogu Bane'a. Oto link: Kule u nogi. Zapraszam do czytania :)

niedziela, 29 grudnia 2013

Zagubione Fragmenty: II. "Tak to się zaczęło, cz.2"


- Nikki! Wstawaj! - zawołał głos Bane’a, który nachylił się nad, leżącą na ziemi, dziewczyną.- Słyszysz mnie?
Złodziejka delikatnie otworzyła oczy i spojrzała na mężczyznę.
- Co się stało? - zapytała, podnosząc się. - Gdzie jesteśmy?
- Zostaliśmy zaatakowani przez bandytów. W ruinach, urządzili zasadzkę na podróżników takich jak my - Bane powstał i podszedł do drewnianych drzwi.- Zabrali naszą broń oraz pieniądze.
- Co teraz zrobimy?
- Musimy się stąd jakoś wydostać, Nikki - mężczyzna przyjrzał się drzwiom.- Myślę, że dałoby się je wyważyć porządnym kopniakiem. Problem w tym, czy pilnuje nas wielu strażników.
Nagle, małe okienko w drzwiach otworzyło się i odezwał się czyjś głos.
- Więc to ty jesteś ta Nikki?- zapytał, spoglądając na dziewczynę.
- Nie - skłamała i odwróciła się do ściany.
- To ona – powiedział do kogoś stojącego obok i drzwi natychmiast otworzyły się. Do środka weszło dwóch uzbrojonych mężczyzn, którzy podeszli do Bane’a i przyłożyli miecze do jego szyi. Jako trzeci, wszedł bandyta, który rozmawiał z Nikki. Był to wysoki jegomość, o wąskiej twarzy i krótkim zaroście. Podszedł do złodziejki i chwycił ją za ramię.
- Zapraszam ciebie do pokoju obok - rzekł z lekkim uśmieszkiem.- Tam porozmawiamy poważnie.
- Zostaw mnie! - krzyknęła Nikki i zaczęła się wyrywać z uścisku.- Nigdzie nie idę!
- Jesteś głuchy? - wtrącił się Bane.- Ona nie chce z tobą iść.
Bandyta zignorował mężczyznę i wyciągnął dziewczynę z celi, a następnie zawlókł ją do pomieszczenia znajdującego się obok. Dwójka pilnująca najemnika odsunęła miecze od jego szyi i opuściła celę.
- Miłego pobytu – dodał na koniec, jeden z nich.

sobota, 14 grudnia 2013

Zagubione Fragmenty: II. "Tak to się zaczęło, cz.1"


Dawno, dawno temu, wydarzyła się pewna historia, która zmieniła relacje pomiędzy dwiema osobami. Historia ta, rozpoczęła się dość zwyczajnie. Mężczyzna, który stale podróżował, szukając jakiejkolwiek pracy, natknął się na pewną kobietę, która poprosiła go o pomoc. Wydarzyło się to na drodze pomiędzy Monterą, a Vengardem.
Bane, bo tak miał na imię ten mężczyzna, jechał konno w kierunku Montery, kiedy na drodze natknął się na kobietę o blond włosach, mającą problem ze swoim wozem. Zatrzymał się i zszedł z konia.
- Coś się stało?- zapytał.- Może mógłbym pomóc?
Dziewczyna spojrzała na nieznajomego i westchnęła głośno.
- O wróżko chrzestna, mam same kłopoty! Jak widzisz, uleciało mi koło i próbuję je założyć, z powrotem. Niestety, nie udaje mi się to.
- Zaraz coś na to poradzę.- Bane podszedł do wozu, uniósł jego lewą stronę, a blondynka włożyła koło na miejsce.
- Dziękuję.- odparła, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.- Cieszę się, że na ciebie trafiłam. Szkoda, że nie ma więcej takich osób, które, z chęcią, pomagałyby innym.
- Jest wielu takich. Widać, nie dane było ci ich poznać.
- Niestety nie.- dziewczyna wsiadła do wozu. W tym samym czasie, Bane dosiadł swojego konia. Jadąc w kierunku miasta, zaczęli ze sobą rozmawiać.
- Dokąd tak właściwie zmierzasz?- odparł mężczyzna.
- Do Montery. Poszukuję kogoś, kto wykonałby dla mnie pewne zlecenie.
- A co to za zlecenie?
- Chcę zniszczyć zło, które kiedyś mnie skrzywdziło. Tym złem jest pewna dziewczyna. Okropny charakter. Nic nie jest w stanie jej pomóc.
- A gdybym to ja się tym zajął?
- Naprawdę?!- dziewczyna była nieco zaskoczona propozycją Bane’a.- Nie chcę cię narażać, ale ona jest bardzo niebezpieczna. Zniszczyła moje życie, dlatego pragnę uchronić innych przed nią.
- To dobrze, że chcesz pomóc innym.- mężczyzna zamyślił się.- Wiesz co, pomogę ci.
- Wróżko chrzestna, dziękuję! Tylko mam niewiele złota, aby ci zapłacić.
- Wezmę tyle, ile mi dasz.
Dziewczyna uśmiechnęła się i poprowadziła Bane’a, aż do swojej chaty, na skraju lasu.
- Zaczekaj na mnie tutaj. Zaraz coś przyniosę.- powiedziała i weszła do swojego domu.

piątek, 1 listopada 2013

Zagubione Fragmenty: I. " Jak nas widzi Nikki?"

Cześć.
Z ogromną przyjemnością, prezentuję pierwsze opowiadanie z nowego cyklu. Czego będzie dotyczyć? Wszystko skupi się na Nikki i na tym, jak widziała karczmę oraz osoby ją zamieszkujące. Zapraszam do lektury. :)
*******************************

Nastał świt. Pierwsze promyki słońca padły mi na twarz. Wstałam i podeszłam do stolika, na którym znajdowało się lusterko. Zobaczyłam w nim czarnowłosą kobietę o ostrych rysach twarzy. Zobaczyłam siebie- najzdolniejszą i najpiękniejszą złodziejkę na tym kontynencie. Po chwili, sięgnęłam po swoją torbę i wyjęłam puder, którym pokryłam twarz. Spięłam jeszcze włosy w kucyk i założyłam na siebie swoją ulubioną białą koszulę, skórzany gorset oraz spodnie i wyszłam.
- Pokój numer 8. Nie sądziłam, że spędzę tutaj tyle czasu.- pomyślałam, spoglądając na drzwi pomieszczenia, które zajmowałam.- Rok siedzenia w tej dziurze, na nic mi się przydał.
Zbliżając się, w kierunku schodów, minęła mnie jedna z pracujących tu dziewcząt. Z tego co pamiętam, miała na imię Alexandra, ale niezbyt za nią przepadałam. Zresztą, jak za każdą młodszą ode mnie dziewczyną.